Żywienie

Mój kot to niejadek, a ja wyląduję w psychiatryku!

Zdanie z tytułu posta jeszcze kilka tygodni temu pasowało do nas jak ulał. Prawie włosy z głowy rwałam, żeby panience dogodzić i żeby coś zjadła. Wydawało mi się to tym bardziej ważne, że to jeszcze kociak, a wszystkie znane mi szkoły zabraniają ograniczać kociakowi jedzenie.Te stwierdzenia zasiały we mnie przekonanie, że jeśli będę postępować inaczej, to będę złym właścicielem.

Po przyjeździe z hodowli przekonana o swojej wiedzy w temacie, zaczęłam zmieniać zbożą Royal Canin na bezzbożową karmę Applaws dla kociaków. Zmiana szła gładko i po 3 tygodniach w całości byliśmy na suchym Applawsie. Wprowadziłam też morką Animondę Carny i tak jak w hodowli raz dziennie podawałam surowe mięso. Suche było dostępne cały czas. Z żadną z karm nie miałam problemu. Do czasu.

Nagle kot zaczął wybrzydzać. Mięso stało się niejadalne, a puszki ostentacyjnie zakopywane. Doszło do tego, że tylko sucha karma była dobra i tylko dźwięk chrupek nakładanych do miski zwabiał kota do kuchni.

Doszłam więc do wniosku, że to przez stały dostęp suchej karmy tak się porobiło. Do dziś nie wiem, czy wniosek był słuszny, ale osiągnęłam w końcu co chciałam, więc coś w tym musiało być.

Jak zaczynałam ograniczanie suchej karmy, to nie wiedziałam na co się piszę i jaką wojnę wypowiadam swojemu kotu. Nie zdawałam sobie też sprawy, że muszę być twarda jak głaz, bo inaczej jestem przegrana już na starcie. Wydawało mi się, że zaczęłam robić słusznie: ograniczyłam ilość karmy suchej do 2 posiłków dziennie: rano i wieczorem. Na środkowy posiłek kot miał dostawać mokrą karmę. Dziś wiem, że nie było to najmądrzejsze posunięcie, bo kot środkowy posiłek po prostu sobie pomijał i czekał na wieczorne chrupy.

Gdy to nie przyniosło efektu zabrałam chrupki na noc. Zgodnie z zasadą, ze jak zgłodnieje to zje. Niestety ciągle miała dostęp do suchego w ciągu dnia. Jedynymi mokrymi karmami, jakie Diana akceptowała były karmy filetowe. Te jak wiadomo nie mogą stanowić podstawy diety, więc ciągle próbowałam DSC04408przestawić ją na pasztety. Załamywałam ręce. Rady w internecie mówiły: „widocznie nie lubi tego smaku,kup jej inny”, „mieszaj z innymi gorszymi jakościowo karmami” itp. I zgodnie z radami wszelkimi tak robiłam. Ile ja pieniędzy wyrzuciłam w błoto! Mieliśmy prawie wszystko co dostępne na rynku: Animondę Carny, Animondę von Feinsten, Feringę, GranataPet, Catz finefood, Butchersa, Cosmę, Schesira, Miamora Maldezeiht, Applawsa, itp. Żadna z tych karm nie pasowała na stałe. Co dziwniejsze raz była zjada, a następnym razem kot stwierdzał, że jest niejadalna. Zachodziłam w głowę o co chodzi. Przecież skoro raz je, to znaczy, że nie jest to chyba kwestia smakowitości karmy.

Po 3 miesiącach takiego bujania się raz w jedną stronę, raz w drugą zdecydowałam się na zmianę radykalną. Miałam już dosyć wmuszania jedzenia w kota. I chociaż w szafce zostało 175517_cosma_snackies_ente__3mi jeszcze z 1,5 kg suchej karmy, weszłam do domu i oświadczyłam mojemu wybredaskowi, że w tym domu więcej suchej karmy nie będzie. Kupiłam jedną karmę Catz finefood w pakiecie próbnym i obserwowałam, które smaki choć trochę zainteresują kicię. Te później kupiłam jako podstawę żywienia.

Początkowo była to trudna i żmudna walka i miałam dużo wątpliwości, czy dobrze robię. Kot prawie nie jadł. Mimo dolewania smakowych sosików z Miamora albo sypania karmy ukochanymi przysmakami z Cosmy. Byłam zła. Znów musiałam cudować, żeby kot jadł, a przecież nie o to mi chodziło. Trochę zjadła z palca, trochę z podłogi. Miska była be. No to kupiłam plastikowy talerzyk. Szło trochę lepiej, ale nadal z wielkimi fochami. Po jakimś czasie i talerzyk okazał się be. Tego było mi już za wiele. „Jeszcze trochę i wyląduję w psychiatryku”- mawiałam do mojego przyszłego męża. To on mnie zdopingował, żebym się teraz nie poddawała, bo już szkoda wracać do suchego, skoro kot trochę mokrego zjada w tych całych cyrkach.

Na szczęście dla mnie zdarzył nam się bardzo wychodzący weekend. Nie było nas w domu praktycznie całą sobotę i potem niedzielę. Kładłam więc jedzenie dla kota i wychodziłam z domu. Po powrocie okazywało się, że 1/3, potem 2/3 porcji było zjadane. Eureka! Kot umie zjeść sam! To utwierdziło mnie w przekonaniu, ze kot sam się nie zagłodzi i że im więcej ja się staram,tym bardziej on to wykorzystuje.

Od tej pory wprowadziłam 3 posiłki dziennie. Rano, po pracy i wieczorem. Na zachętę dosypywałam trochę Cosmy i kot zaczął jeść sam. Na początku niewielkie porcyjki, a potem coraz większe i większe. Doszło do tego, że sam zaczął się domagać jedzenia. Zdecydowałam, że to dobry moment na ponowne wprowadzenie surowego mięsa. W końcu BARF* był moim celem od początku posiadania kota.

Z mięsem poszło już dużo łatwiej. Wołowina, kurczak, indyk, wieprzowina, przepiórki i królik zostały zaakceptowane w błyskawicznym tempie. Zapadła więc decyzja o powolnym przejściu na BARFA. Zaczęłam kompletować suplementy i powoli zapoznawać kota z ich zapachem i smakiem. Nastawiłam się na kolejne tygodnie walki, a ku mojemu zdziwieniu suplementy spotkały się z dużą aprobatą kota. Do tego stopnia, że rozsypane przez przypadek na stole są zlizywane! Z takim kocim nastawieniem nie pozostało mi nic innego, jak przygotować BARFną mieszankę. I sukces od pierwszego kęsa! Jemy!

Chciałam też zaznaczyć, że podczas całej tej walki o jedzenie, kot nie ucierpiał. Ciągle miarowo przybierał na wadze 😉

Po co cały ten przydługi post? Chciałam po prostu pokazać, że kot się sam nie zagłodzi oraz że ZDROWY kot może czasem nie zjeść z 2 posiłków i nic mu się nie stanie, a my nie musimy od razu się nad nim roztrząsać. Zdaję sobie sprawę, ze cała sytuacja jaka miała u mnie miejsce jest głównie moją winą, bo chciałam za dobrze. Chcę też zwrócić uwagę, że nie zawsze warto robić tak jak wszyscy inni. Najlepiej obserwować swojego kota, poznać go, jego preferencje, sposób jedzenia itp. I to pod to dostosować częstotliwość posiłków. Post ten niech też będzie dowodem na to, że nawet największego uparciucha można przestawić na BARF.

______________

*BARF- o tej diecie napiszę więcej w następnym poście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s