Testujemy

Trixie Turbino

Kilka miesięcy temu kupiłam dla Diany piłkę trixie turbino. Na zakup zdecydowałam się, ponieważ Diana często wybiera sobie na zabawę czas, kiedy akurat jestem zajęta- robię obiad, sprzątam, itp. Pomyślałam, więc że to dobra alternatywa na zajęcie w tym czasie.

Opinie o tej piłce były różne. Przede wszystkim jako minus podawano, że hałasuje. U nas w większej części mieszkania jest wykładzina dywanowa- nie słychać więc wielkiego hałasu, tylko silniczek, który pracuje. Natomiast gdy piłka wjedzie do kuchni na kafelki to faktycznie hałas jest spory.

32586_pla_trixie_turbinio_katzenspielzeug_1_stueck_3

Trzeba też zainwestować w dobre baterie do tej piłki- w zestawie ich nie ma- duracell daje radę i pcha piłkę po dywanie, natomiast gdy raz mieliśmy jakieś gorsze, piłka praktycznie kręciła się tylko w kółko.

Myszka, która była przyczepiona do gumowego sznureczka dość szybko nam odpadła, po kilku nadepnięciach na nią przez kota. Natomiast reszta piłki solidna, przy puknięciach o ściany czy meble nic się nie dzieje. Plus za włacznik/wyłącznik, który jest przesuwny, a nie wciskany- piłka sama się nie wyłączy i nie włączy.

No i punkt najważniejszy: zainteresowanie kota. Nie jest to może szaleńcza gonitwa za tą piłką, ale kot się nią interesuje. Chowa się, poluje na nią, obserwuje. Piłka spełnia więc swoją rolę- dostarcza zajęcia Dianie, gdy my nie możemy akurat się z nią bawić.

Kupcie ją na zooplusie za około 30 zł.

♥♥♥♥

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s