Bez kategorii · Wokół kota

Udane dokocenie

Sporo czasu nas nie było, ale był to dla nas bardzo intensywny czas i w zasadzie tyle się działo, że nie miałam czasu, by cokolwiek nowego testować i o tym pisać.

18057753_1467412793331565_1652969052594797854_n
Diana w wieku 20 miesięcy

Pierwszą zmianą była przeprowadzka, która miała miejsce na początku lutego. Diana zniosła ją bezproblemowo. W kontakcie pojawił się Feliway. Nie wiem, czy to jego zasługa, czy po prostu faktem jest, że ragdolle przywiązują się do właścicieli, a nie miejsca, bo Diana bardzo szybko zaakceptowała nowe warunki. O Feliway’u napiszę innym razem.

Drugą zmianą było przybycie kolejnego kociego domownika. Na przełomie lutego i marca w naszym domu pojawił się czteromiesięczny kociak rasy Maine Coon. Rudy Garfield wybrany był już pod koniec listopada. Mimo, że wtedy 4- miesięczny, to już był wzrostu i wagi Diany. Bałam się trochę tego dokocenia, sporo czytałam, ale jednak nie zdecydowałam się na szeroko polecaną sojalizację z izolacją. Raczej poszłam za głosem hodowcy i u nas wyglądało to tak:

W piątkowy wieczór wróciłam z pracy i oczekiwałam razem z Dianą na męża, który pojechał po Garfielda aż do stolicy (250 km). Gdy mąż wrócił, postawił transporter z Garfieldem na środku salonu. Garfield przywiózł ze sobą wyprawkę, między innymi kartonowy drapak i to właśnie nim początkowo zainteresowana była Diana- nawet nie

18057727_1467416606664517_3461852864853266615_n
Garfield w wieku 6 miesięcy

zauważyła, że w domu pojawił się nowy kot. Garfield przeciwnie, od razu zauważył Dianę, to też siedział w transporterku jak trusia. Kiedy w końcu się poruszył i Diana go zauważyła, jej oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki. Cały pierwszy dzień i pierwszą noc Diana spędziła na lodówce bądź na wysokiej szafce, obserwując młodego i poznając jego zwyczaje, a także przekonując się, że to nie jest straszny potwór. Oczywiście w międzyczasie zachęcaliśmy ją do wspólnej zabawy z nami, głaskaliśmy i dużo do niej mówiliśmy.

Następnego dnia Diana zaczęła schodzić i poruszać się po domu. Jednak nadal unikała kontaktów z Garfieldem. Starała się trzymać go na dystans i obserwować. Młody, jak to młody szukał towarzysza do zabawy, więc nie raz został ofukany i osyczany. Tak samo sytuacja wyglądała kolejnego dnia.

Na każde wyjście i na noc zamykaliśmy młodego w łazience. Wypuszczaliśmy jak wracaliśmy i tak przez jakiś tydzień. Co prawda już na trzeci/ czwarty dzień koty chodziły razem po domu, ale tak naprawdę po tygodniu zawiązała się przyjaźń, która zaowocowała myciem uszu, wspólnymi harcami i chodzeniem z kąta w kąt jeden za drugim. 🙂 Nie obędzie się też czasami od dania sobie po pysku, no bo przecież czasem trzeba przypomnieć młodemu, kto tu rządzi 😉 I chociaż w tym momencie Diana jest lżejsza od Garfielda o dobre 3 kg i już sporo mniejsza, to nie daje sobie w kaszę dmuchać i potrafi go sobie podporządkować. Jak prawdziwa kobieta faceta ;).

17630011_1439561132783398_7926807670738207002_n
Wspólne leżakowanie po pierwszym tygodniu 🙂

Decyzja o zakupie Garfielda była jedną z najlepszych decyzji w życiu. Diana ożyła, nabrała chęci do zabawy, ma towarzysza podczas gdy jesteśmy nieobecni. My mamy ubaw po pachy z ich zachowań, gonitw i zabaw. No i dzięki Garfieldowi od początku chowanemu na Barfie, udało się nareszcie w 100% przestawić Dianę na Barf.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s